Kredyty mieszkaniowe: złoty czy frank?

Home

Articles

Originally published: 11 Aug 2005

Original link: http://gospodarka.gazeta.pl/pieniadze/1,29577,2865430.html

Kredyty mieszkaniowe: złoty czy frank?

 Marek Wielgo 11-08-2005

W kilku bankach ceny kredytów mieszkaniowych w naszej rodzimej walucie spadły do poziomu 5 proc. w skali roku! Ale czy dla kredytobiorców są atrakcyjniejsze od kredytów we frankach szwajcarskich? Banki, które preferują franka, najpewniej postarają się do tego nie dopuścić
 
Zanosi się na ostrą walkę konkurencyjną między zwolennikami złotego, którym przewodzą Pekao SA i ING Bank Śląski, oraz franka szwajcarskiego, do których można zaliczyć m.in. Millennium, GE Money Bank i Dombank (oddział GETIN Banku).

Waluta, skrajna nieodpowiedzialność?

Ten ostatni z okazji pierwszej rocznicy działalności właśnie zaproponował kredyt, który kosztuje tylko 1 proc. w skali roku. Na takie oprocentowanie mogą jednak liczyć tylko ci kredytobiorcy, którzy sfinansują z własnej kieszeni przeszło 70 proc. wartości kupowanego mieszkania czy domu.

Cena zwykłego kredytu we frankach, kiedy wkład własny kredytobiorcy nie przekracza 20 proc., z reguły wynosi ok. 3-4 proc. Jeszcze do niedawna kredyty złotowe były zwykle dwukrotnie droższe. Jednak obecnie w kilku bankach, m.in. właśnie w Pekao SA i ING Banku Śląskim, a także w BZ WBK i Fortis Banku, złotówki na mieszkanie można pożyczyć za niewiele ponad 5 proc.

Jest duże prawdopodobieństwo, że za kilka miesięcy ceny tego typu kredytów spadną poniżej tej granicy. Czy wówczas Polacy zaczną masowo sięgać po złotówki zamiast po franki?

Zwolennicy naszej rodzimej waluty bardzo na to liczą. Np. bank Pekao SA zaprzestał udzielania kredytów mieszkaniowych w obcych walutach. Maciej Kossowski z największej spółki brokerskiej Expander opowiada, że na niedawnej konferencji prasowej ING Banku Śląskiego można było nawet usłyszeć, że pożyczanie klientom walut obcych na mieszkania to "skrajna nieodpowiedzialność".

- Wiceprezes tego banku Michał Szczurek mówił także m.in. o ryzyku osłabienia złotego przed wejściem Polski do strefy euro. Byłoby to oczywiście niekorzystne dla walutowych kredytobiorców - dodaje Kossowski.

Tani, ale nieelastyczni

Jeśli porównać najtańszy kredyt złotowy z jednym z droższych w szwajcarskiej walucie, to różnica w cenie nie jest wielka. Np. między tego typu kredytami udzielanymi przez Bank Pekao SA (5,2 proc.) i Kredyt Bank (3,75 proc.) wynosi ona zaledwie 1,45 pkt proc.

- Trzeba pamiętać, że kredyt we frankach jest w rzeczywistości droższy o blisko 0,5 pkt proc. z uwagi na różnicę między kursem wypłaty a kursem spłaty kredytu - zastrzega Kossowski, który wyliczył nam, że przypadku kredytu w wysokości 150 tys. zł (na 20 lat, spłacanego w równych ratach) klient Pekao SA zapłaci co miesiąc ok. 1006 zł, a Kredyt Banku - 920 zł. - Ta różnica zostałaby zniwelowana, gdyby kurs franka wzrósł o blisko 9 proc. - dodaje analityk Expandera.

Problem w tym, że w praktyce tylko nieliczne banki są skłonne, tak jak Pekao SA, zadowolić się marżą na poziomie 0,5-1 pkt proc. (to zysk banku ponad rynkową stopę procentową, np. trzymiesięczny WIBOR). Ponadto banki specjalizujące się w kredytach walutowych najpewniej nie oddadzą tak łatwo pola bankom "złotówkowym". W Expanderze zwracają uwagę, że kredyty we frankach szwajcarskich mogłyby być tańsze, gdyby banki obniżyły swoje marże.

A możliwości takich obniżek mają dość spore. Wiceprezes GETIN Banku, odpowiedzialny za Dombank Łukasz Bald, oraz wiceprezes Banku Millennium Zbigniew Kudaś są zgodni, że możliwa jest obniżka marż przy kredytach walutowych, bo są ona nawet dwukrotnie wyższe niż przy złotowych. Bald przypomina, że banki zarabiają też na różnicy między kursem wypłaty a kursem spłaty kredytu we frankach.

Kossowski wskazuje na Bank Ochrony Środowiska (BOŚ), który w ramach promocji obniżył swoją marżę i w efekcie każdy klient bez względu na wkład własny dostaje kredyt we frankach w cenie ok. 1,8 proc.

- Jeśli banki znacznie większe od BOŚ pójdą jego śladem, to ceny kredytów we frankach szwajcarskich zejdą do poziomu, który dla złotówek będzie nieosiągalny być może nigdy - ocenia Anna Czerhoniak, doradca finansowy w Expanderze.

Kossowski dodaje, że banki "złotowe" zbijają marże często kosztem niższej elastyczności spłaty kredytu. Np. Pekao SA, wprowadzając promocję cenową, powrócił do bardzo wysokiej, 2,5-proc. prowizji za całkowitą wcześniejszą spłatę kredytu. Z kolei BZ WBK żąda 1-proc. prowizji, a ING Bank Śląski pobierze taką opłatę w przypadku, gdy wcześniejsza spłata nastąpi w ciągu pięciu lat od zaciągnięcia kredytu.

Bezpieczna Szwajcaria

A co z ryzykiem kursowym, na które tak uczulają bankowcy z Pekao SA i ING Banku Śląskiego? Według doradców z Expandera przy różnicy w oprocentowaniu rzędu 2,5 czy 3 pkt proc. warto jest podjąć tego rodzaju ryzyko, bo oszczędności w ratach są na tyle duże, że kredytobiorca nie musi się zbytnio obawiać aprecjacji franka.

Nic też nie wskazuje na to, by miały wzrosnąć stopy procentowe w Szwajcarii. - Co prawda w ubiegłym roku bank centralny tego kraju (Swiss National Bank) podniósł stopy w sumie o 0,5 pkt proc. Teraz 3-miesięczny LIBOR - stopa ustalana przez SNB - wynosi 0,75 proc. Jednak na dalsze podwyżki się nie zanosi, bo szwajcarska gospodarka bardzo opornie wychodzi z wieloletniej stagnacji - wyjaśnia Kossowski.

 


Home

Articles